Do tej pory Michelin był głównym orędownikiem uwzględniania osiągów opon nie tylko w stanie nowym, ale także przy zmniejszonej głębokości bieżnika. Teraz producent opon najwyraźniej znalazł kolejnego zwolennika w firmie Point S, która opowiada się za testowaniem opon w stanie używanym lub w pobliżu minimalnej głębokości bieżnika wymaganej przepisami. Skądinąd europejskie przepisy zmierzają w tym samym kierunku. Jest tak, bo osiągi opony w pierwszym dniu użytkowania niewiele mówią o tym, jak będzie się ona zachowywać w ostatnich miesiącach eksploatacji.
Fot. Point S









Komentarze (0)